Uncategorized

Obóz dla harcerek cz2

Obóz dla harcerek cz2
Minelo piec godzin odkad dziewczyny poszly na sniadanie, zostawiajac mnie niczym nie chciana zabawka. Slonce swiecilo centralnie nad moja glowa lecz liscie dawaly mi schronienie przed jego promieniami. Zagrozenie przed udarem mi nie zagrazalo, jedyna rzecza jaka sie  przejmowalem byly komary. Chmary komarów lataly w blisko mnie caly czas kasajac mnie gdziekolwiek chcialy, jakkolwiek próbowalem je odstraszyc one cal czas wracaly i lataly sobie w najlepsze kasajac mnie po calym ciele. Po dziesieciu minutach na calym moim ciele pojawily sie slady po ukaszeniach które zaczely mnie nieublaganie swedzic. Jedynie czego teraz pragnalem by ktos mnie podrapal. Kiedy juz nie moglem wytrzymac zaczalem tarzac sie w ziemi, mimo ze wygladalo to zalosnie udalo mi sie zlagodzic swedzenie.
-Oh, piesek widze dobrze sie bawi?
Zza drzew wyszla blond wlosa dziewczyna, w rekach trzymala talerz i plastikowy kubek. Miala na sobie cienki top przez który przeswitywal delikatnie czarny stanik, krótkie do ud spodenki i pancerne treki w których kazdy by sie spocil w ten upalny dzien.
-Prosze pozwól mi sie podrapac. -Spojrzalem na nia blagalnym wzrokiem modlac sie by mnie rozwiazala. – Zrobie co chcesz.
Spojrzala na moje nagie skrepowane cialo i z usmiechem podeszla blizej.
-Ooo czyzby piesek ulegl?
Jej ton bardzo mnie wkurzyl i po prostu peklem.
-Wal sie suko.
Blondynka nagle z szyderczego usmiechu przerzucila sie na wsciekla domine.
-Kundlowi widze brak manier.
Puscila kubek i talerz rozrzucajac jedzenie które bylo dla mnie.
-Zadnego jedzenia dla ciebie póki nie nauczysz sie szacunku dla swoich pan.
Bylo mi troche szkoda jedzenia bo nie jadlem od paru dobrych pieciu godzin. Moze dalbym rade wyskrobac troche jedzenia bez kawalków ziemi. Jednak nie moglem tego zrobic póki ona tu byla by nie myslala ze ma nade mna kontrole.
-Komary widze cie nie oszczedzaly.
Przejechala delikatnie reka po plecach przez co chec podrapania sie zwiekszyla.
-T ty suko.
Podeszla za mnie i z calej sily mnie kopnela w krocze. Polozylem sie na plecach i w miare mozliwosci skulilem sie z bólu.
-Ty kundlu, nie masz zadnych manier.
Schylila sie do torby która lezala za bramka wypinajac przy tym swój tylek w obcislych spodenkach przez co mój penis mimo bólu stanal. Dziewczyna kiedy sie wyprostowala trzymala w rekach silvertape.
-Piesek ma tak nie wyparzona gebe, trzeba ja widocznie zamknac.
Usiadla na mnie i zaczela zdejmowac treki. Rozwiazywala je powoli, cieszac sie kazda sekunda jaka dostarczalo jej siedzenie na moim nagim ciele. Jej biale skarpetki byly przemoczone od potu stóp. Lecz wygladaly jakby byly noszone przez wiele osób na raz lub noszone przez jedna osobe przez wiele dni. Zdjela skarpetke i przylozyla mi ja do twarzy.
-Otwórz paszcze psie.
Spojrzalem na skarpetke i po tym na nia.
-A czemu mialbym to zrobic?
-Bo jestes moim psem, a psy powinny byc posluszne.
Usmiechnela sie delikatnie patrzac mi w oczy. Jej usmiech byl tak przyjazny dla oka i tak hipnotyzujacy ze omal nie otworzylem buzi. Lecz sie powstrzymalem i naplulem na jej buty, nie spodobalo sie to jej wrecz wybuchla furia.
-CHCIALAM BYC DLA CIEBIE MILA ALE MNIE ZDENERWOWALES!
Zlapala mnie za wlosy i przyciagnela je prosto na swoje buty.
-LIZ JEZELI CI ZYCIE MILE.
Jej to byl tak surowy i przecinal moja skóre niczym nóz. Balem sie jej, po raz pierwszy raz w moim zyciu balem sie dziewczyny. Balem sie spojrzec jej w twarz, bylem zbyt przerazony, wystawilem jezyk i zaczalem nim zlizywac sline która przed chwila wyplulem. Jej buty byly delikatnie pokryte piaskiem lecz to zignorowalem i dalej lizalem.
-Oooh, sucz nareszcie zrozumiala swoje miejsce.
Nie odpowiedzialem tylko dalej lizalem, lizalem i lizalem.
-Od dzisiaj masz do wszystkich dziewczyn zwracac pani lub królewno. ZROZUMIALES?!
-Tak pani.
Zasmiala sie.
-Nie zebys mial okazje miec wolne usta.
Ponownie zdjela buty, schylilem glowe by sie jej nie narazic, lecz zamiast przystac na butach uslyszalem odglos rozpinanego rozporka. Spojrzalem powoli na góre i ujrzalem ogolona cipke.
-Podoba ci sie? Mimo ze jest to obóz dla dziewczyn nie oznacza to ze nie mamy tutaj pewnych zasad dotyczacych nas. Ale to ciebie nie powinno interesowac. A teraz liz.
Podnioslem glowe najwyzej jak tylko moglem i lizalem jej cipke. Lizalem po powierzchni czujac jak z kazda sekunda stawala sie coraz bardziej mokra. Wlozylem jezyk do srodka co spowodowalo glosne jeki mojej pani. Slodkie soki zaczely splywac po moim jezyku.
-N nie polykaj.
Zrobilem to o co prosila. Wziela miske i podlozyla ja pod moja twarza.
-Wypluj tutaj.
Przelalem zawartosc z mojej buzi do miski, z jezyka cieklo jeszcze pare kropel do srodka. Wziela miske i z zadowoleniem podeszla za mnie i kleknela. Uslyszalem odglos zakladanych gumowych rekawiczek. Po czym zlapala mnie za twardego penisa i zaczela mi robic hand joba. Bylem na tyle podniecony ze nie wytrzymalem dziesieciu sekund. Doszedlem do orgazmu, lecz sperma zamiast wytrysnac na podloge, polecialo do miski. Pani wstala z miska i ponownie kleknela przed moja twarza.
-Cudowna mikstura nieprawda? Lecz brakuje czegos jeszcze.
Przylozyla miske do cipki i zaczela sikac.
Miska byla wypelniona moczem i sokami pani, moja sperma i slina. Pani przygladajac sie swojemu dzielu wyciagnela skarpetke i wlozyla ja do miski.
-Maly poczestunek dla ciebie.
Wyciagnela mokra skarpete i nadal cieknaca przylozyla mi ja do twarzy.
-Na co czekasz? Otwórz buzie.
Nie chetnie zrobilem to o co prosila i odrazu wepchnela mi ja do srodka i zakleila mi buzie silver tapem. Ochydna ciecz splywala mi do szyi omal nie wywoluja u mnie wymiotów. Lecz bylem wdzieczny mojej pani. Równoczesnie balem sie jej i kochalem ja, chcialem by zostala tu ze mna na zawsze. Lecz zamiast bawic sie mna dalej zaczela ubierac spodenki bez zakladania majtek.
-Cuz musze isc, lecz nie martw sie kundlu zabawie sie twoim tylkiem jutro. A teraz milej nocy, zobaczymy sie jutro kundlu. Do jutra ta skarpeta ma byc sucha od tego wszystkiego.
Zaczela isc w strone murku, poszedlem za nia lecz smycz nadal tam byla i kiedy tylko dotknalem murek nosem sznur zaczal mnie dusic. Zaczalem ja prosic by zostala lecz jedynie co mozna bylo uslyszec to podduszone dzwieki.
-Cuz za slodka suka.
I zniknela za drzewami.

Bunlar da hoşunuza gidebilir...

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir