Uncategorized

Policjant i zlodziejka

Policjant i zlodziejka
Zaczne od tego, ze pracuje jako policjant wydzialu kryminalnego w jednym z wiekszych miast w Polsce. Czasami zdarza sie tak, ze wiem o pewnych sprawach typu kradzieze zanim one zostana oficjalnie zgloszone. Kilka tygodni temu mialem wlasnie tego typu sytuacje – wiedzialem, ze “nasza” lokalna zlodziejka Justyna ukradla troche rzeczy z galerii handlowej. Tak zwana kradziez na zamówienie – towar uplynniony tego samego dnia, kasa wydana na alkohol i narkotyki – standard. Ale oficjalnego zgloszenia jeszcze nie bylo, bo bylem dogadany z kierowniczka sklepu, ze jak zatrzymam zlodziejke to dopiero wtedy dam znac i wtedy pani kierownik zglosi sprawe. Po dwóch czy trzech tygodniach od tej kradziezy jechalem po swoim rejonie, tego dnia akurat sam bo mialem tylko zgrac jakis monitoring wiec nie bylo sensu targac nikogo ze soba. Nagle zobaczylem Justyne, szla niedaleko swojego domu ale nie zauwazyla mnie w nieoznakowanym radiowozie. Zatrzymalem sie kawalek dalej i poczekalem az do mnie dojdzie. Gdy byla na wysokosci mojego auta zobaczyla mnie (zatrzymywalem ja juz wczesniej, wiec mnie rozpoznala) ale bylo juz za pózno – wyszedlem z auta i powiedzialem: “Czesc Justyna. Chodz, musimy pogadac”. Bylo jasne, ze jest za pózno na ucieczke, wiec potulnie podeszla. Justyna ma 24 lata, jest sredniego wzrostu, ma dlugie jasne wlosy i dosc ladna buzie, jak to poczatkujaca narkomanka szczupla na maksa – widac ze czesciej pije niz je. Ale jeszcze jak to okreslaja faceci byla “do zrobienia”. Zapytala o co chodzi, ale widac bylo po jej minie, ze doskonale wie ze chodzi o jakas kradziez ale nie wie która. Powiedzialem jej o co dokladnie mi chodzi i widac bylo, ze zalapala: “Chodzi o sklep xxx? Kurde, to bylo na przestepstwo. Nie moge miec kolejnej sprawy bo sad odwiesi mi zawiasy i pójde siedziec”. “No cóz, chyba troche za pózno teraz o tym myslec, prawda?” powiedzialem. W tym momencie wpadla mi do glowy pewna mysl. “Matka jest w domu?” zapytalem. “Nie, w pracy jest do 16” odpowiedziala Justyna. “To chodz do Ciebie do mieszkania, zrobie przy okazji przeszukanie, bedzie z glowy a moze te rzeczy sie znajda” powiedzialem dobrze wiedzac, ze nic tam nie bedzie bo Justyna sprzedawala kradzione rzeczy zawsze tego samego dnia a branie cieplego towaru do domu to ryzyko. Nie bylo nawet sensu wsiadac w auto bo bylismy doslownie kawalek od jej klatki. Po chwili weszlismy do jej mieszkania a ja zaczalem przetrzasac jej pokój, otwieralem po kolei szuflady i sprawdzalem co ma w nich pochowane. Zalozylem jej tez kajdanki na rece z tylu – powiedzialem, ze dobrze wie, ze sa takie przepisy teraz i jest juz oficjalnie zatrzymana. Justyna usiadla zrezygnowana na pufie i zaczela mnie prosic czy przypadkiem nie daloby sie czegos zrobic zeby tylko nie poszla siedziec. Prosila i blagala, mówila ze juz nigdy nic nie ukradnie i od jutra bedzie szukac pracy. W pewnym momencie gdy juz widzialem, ze stracila nadzieje powiedzialem: “Justyna, w sumie masz racje. Dogadajmy sie i Cie wypuszcze”. Momentalnie sie ozywila i popatrzyla na mnie tak jakbym uratowal jej zycie. “Obciagniesz mi ladnie i zapomnimy o tej sytuacji” powiedzialem. Szok, chyba kompletnie sie tego nie spodziewala, “coooo?” Tylko tyle byla w stanie wydukac. “No jak to co?. Normalnie – wyciagne teraz kutasa a Ty wezmiesz go do buzi, czego tu nie rozumiesz? Chyba mi nie powiesz, ze wolisz isc siedziec na pól roku niz mi obciagnac?” Oczywiste bylo, ze sie zgodzi. To tylko kwestia czasu, widzialem w jej oczach jak gasnie nadzieja która miala na poczatku. Po chwili powiedziala tylko: “ok” i spuscila glowe w dól patrzac na swoje buty. Wiecej mi nie bylo trzeba, od ladnych kilkunastu minut o tym myslalem, wiec mój kutas stal juz sztywny od dawna. Podszedlem do jej twarzy, znajdowala sie akurat na wysokosci mojego pasa. Rozpialem rozporem i wyjalem go dokladnie przed jej twarza. Jeszcze na poczatku nie chciala otworzyc ust, wiec przejechalem nim po jej zamknietych wargach w ta i z powrotem. Powoli z jego czubka zaczal wyplywac sluz, wiec jej usta od razu zrobily sie od niego mokre. Powiedzialem do niej: “Masz trzy sekundy zeby je otworzyc, jesli nie to chowam go i jedziemy na komisariat”. Po dwóch miala juz mój zoladz w ustach. Przycisnalem ja do sciany przy której siedziala i zaczalem posuwac ja w usta jak zwykla dziwke, która notabene w tym momencie byla. Nie miala zbyt wiele do powiedzenia, wazyla polowe tego co ja, siedziala i miala rece skute z tylu kajdankami. Do tego przyparlem ja do sciany i rznalem w usta tak jakbym pierwszy raz ruchal. Mega mnie ta sytuacja podniecila. Po dwóch minutach bylem tak nakrecony, ze wiedzialem ze koniec jest blisko. “Polykasz, czy spuscic Ci sie na twarz?” zapytalem. Krótka pilka. Na twarz powiedziala z lzami w oczach. Chyba jeszcze nigdy nie spuscilem sie taka iloscia spermy na kobiete. Gdy tak siedziala totalnie zeszmacona wyjalem telefon i zrobilem jej zdjecie. “To tak na wypadek gdybys chciala mnie podkablowac, wtedy wysle to zdjecie Twojemu chlopakowi i Twojej matce – a zrobie to z obcego numeru, wiec mi chuja udowodnisz. To tak jakbys miala glupie mysli.” Rozpialem jej kajdanki i wyszedlem.

ps powiadanie jest moje, jest to moje pierwsze w zyciu opowiadanie i ciezko powiedziec czy ostatnie. A czy to prawda czy fikcja? Jak myslisz?

Bunlar da hoşunuza gidebilir...

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir