Uncategorized

Wakacje cz. 24

Wakacje cz. 24
KRYSTYNA UPOKARZA MEZA – DEGRADACJA DO ROLI SLUZACEGO

Mijaly kolejne tygodnie, nastal maj i w najlepsze trwaly egzaminy maturalne w liceum naszych bohaterów – nauczycielki Krystyny i wesolej, choc zboczonej, gromadki jej uczniów. Poniewaz nie bylo juz standardowych lekcji, Jacek z kolegami z klasy maturalnej mieli wiecej czasu dla swojej goracej pani profesor. A ta byla juz w 8 miesiacu ciazy. I apetyt seksualny Krystyny ciagle rósl…

Po wczorajszej wizycie Jacka maz Krystyny byl bardzo zdegustowany. Chlopak nie zgodzil sie, bowiem na jego uczestnictwo w imprezie, mimo, ze pragnal tylko patrzec. Na szczescie gdy Jacek po kilku godzinach wyszedl zona zaprosila Andrzeja do sypialni wreszcie opowiedziala mu wreszcie o wyjezdzie do Niemiec sprzed miesiaca i przekazala wszystkie filmiki z wycieczki.

W srode po krótkim egzaminie oralnym w szkole Krystyna znów wrócila do domu z Jackiem. Chlopak ponownie nie zgodzil sie, aby maz Krystyny wszedl do sypialni. Jedyne, co pozostalo Andrzejowi to nasluchiwac. Od czasu do czasu zblizal sie do sypialni by lowic dzwieki dochodzace z lózka. Jego lózka. Poczatek nie byl zachecajacy. Ciagle cisza. A potem wybuchy smiechu. Najwidoczniej szeptali cos miedzy soba. Czyzby rozmawiali na jego temat?

Pewnie tak. W koncu jest safandula, który nie potrafi utrzymac zony w ryzach. Na dodatek pozwala pomiatac tez soba. Zmarszczyl brwi i przysunal sie jeszcze blizej.

– A moze wyslemy go po zakupy? – Jacek zasmial sie bardzo glosno.
Krystyna spojrzala na niego i po chwili zastanowienia zgodzila sie.
– A co chcesz zeby nam kupil?
Chlopak usmiechnal sie zawadiacko.
– Niech pomysle, hmmm…
Nauczycielka wpatrywala sie w niego z rosnacym coraz bardziej napieciem. W koncu mlodzieniec przemówil:
– Najlepiej bedzie jak zastanowimy sie razem. Przywolaj tego osla.
Nauczycielka poczula w tym momencie jak wilgoc naplywa do jej waginy. Robila sie mokra. Podnieconym glosem krzyknela:
– Andrzej, Andrzej!!

Ten zjawil sie chwile pózniej. Usluznie spojrzal na malzonke wyczekujac na jedno jej slowo. Zamiast tego uslyszal ich wiecej. Wszystkie pochodzily z ust mlodego kochanka zony.
– Chcemy zebys poszedl do sklepu. Kupisz nam prezerwatywy… – przerwal na chwile, widzac zawiedzione spojrzenie Andrzeja.
– Myslales, ze pozwolimy ci popatrzec?
Mezczyzna odpowiedzial kiwnieciem.
– Nic z tego. I tym razem chce byc z nia sam na sam z twoja puszczalska zonka.
– Nie zycze sobie bys sluchal jej jeków.

Miesnie twarzy zadrgaly na moment a palce zacisnely sie w piesc. Jacek chwycil Krystyne za pupe i ironicznie spojrzal na jej malzonka.
– Chcemy sie pozbyc twojego towarzystwa. Zanim jednak odeslemy cie losiu, doradz nam, co jeszcze nalezaloby kupic.
Andrzej zrobil sie purpurowy. Gorzka lekcja, która odbieral juz od pewnego czasu najwidoczniej nie miala sie szybko skonczyc. Westchnal ciezko i spuscil glowe.
– Nie wiem – odpowiedzial zlamany.
– Oczekujemy czegos innego – twardo zabrzmial glos Jacka.
Tym razem Krystyna wlaczyla sie do rozmowy.
– Slyszales, co… PAN powiedzial? A moze wolisz spedzic te noc poza domem?
Po tych slowach oprzytomnial momentalnie. Jak to? On mialby sie tulac po znajomych, podczas gdy jego zone bedzie pieprzyl ten gówniarz?

– To moze… – zaczal niesmialo – kupie wam cos do picia.
– Moze byc… ale wysil sie bardziej – karcacy wzrok przesunal sie po zdruzgotanym mezu.
Nie bardzo wiedzial, czego oczekuja po nim, ale musial cos wymyslic. Wtedy moze pozwola mu chwile popatrzec?
– A co powiecie na… – zajaknal sie – bilet do kina porno?
Jacek zasmial sie. Byl zadowolony.
– Bardzo dobrze. Widze, ze zaczynasz lapac. Ale mam lepszy pomysl. Ty pójdziesz do kina porno, obejrzysz jeden film, po czym wrócisz do nas i opowiesz jak bylo. Oczywiscie kup cos do picia, no i gumy.
W tym momencie zwrócil sie do Krystyny:
– O jakim chcesz smaku kochanie?
– Wiesz, jaki lubie najbardziej… – zawiesila glos i spojrzala blagalnie na krocze nastolatka.
Ten od razu sie domyslil, ale udajac zdziwienie powtórzyl:
– No, jaki smak kondomów suczka lubi?
– Ja… uwielbiam smak twojego kutasa – powiedziala dobitnie i powiodla wzrokiem po mezu.

Andrzej zrozpaczony przelknal sline. Wiedzial, ze teraz sie zacznie na dobre.
– Slyszales losiu? – Jacek pogardliwie wydal wargi – Ta suka, twoja zona, chce zrobic mi laske z polykiem.
Krystyna przytaknela. Jej malzonek oblany purpura jeszcze mocniej zacisnal piesci.
– A moze powinienem jej zrobic glebokie gardlo? Jak myslisz? Ona chyba bardzo to lubi…
– Tak, lubi… – tylko tyle zdolal wydusic z siebie Andrzej.

W tym momencie czul jak glowa pecznieje mu w skroniach. Oczyma wyobrazni zobaczyl ja posuwana w usta.
– Tak zrobie, trzeba dbac o jej przelyk. Trzeba potrenowac dziwce gardziolko.
Chwile pózniej Andrzej zniknal za drzwiami. Podazal w kierunku kina gnany szyderstwem i wulgarnymi slowami. Co ona powiedziala? Ze bardzo smakuje jej kutas i sperma Jacka? Ze ma ochote jej posmakowac? Tak, chyba takie byly jej slowa. A on? Naigrawal sie ciagle z niego i pytal czy wali konia. Musial oczywiscie przytaknac. Na odchodnym zatrzymal go jeszcze i zmrozil wypowiedzianym zdaniem.

Jak mam to zrobic? – ta mysl kolatala mu w glowie – nie dam rady. Wiedzial jednak, ze bedzie inaczej. Musi przelamac swój wstyd. Po raz kolejny ta bariera bedzie zlamana, juz niedlugo…

W kinie spotkal kilku mezczyzn. Przygladal sie uwaznie kazdemu by wylowic tego jednego. W koncu jego wybór padl na szczuplego wysokiego bruneta. Od tej pory sledzil jego ruchy, i kiedy tamten udal sie do wyjscia Andrzej podazyl za nim.

– Przepraszam pana… – zagadnal – czy moge prosic na slówko?
Nieznajomy obrzucil go wzrokiem i juz zamierzal dac cieta odpowiedz, gdy z miny mezczyzny wyczytal blaganie.
– Hmmm… no slucham! – powiedzial szorstko. – Czego… hmmm… „pan” sobie zyczy?
Andrzej nieco pokretnie zaczal wyluszczac mu swoja sprawe. Na poczatku na obliczu bruneta pojawil sie wyraz zdumienia. Potem bylo w nim oburzenie, a na koncu ciekawosc. Po kilku minutach zgodzil sie przyjac propozycje. Od razu tez przeszedl na ty i konfidencjonalnie poklepal Andrzeja po plecach.

– Powiedz stary, ta twoja zonka to chyba niezla cizia?
– Co pan ma na mysli?
– Nie udawaj glupka. Lubi sie puszczac i jest w ciazy z obcym facetem, to juz wiem. Teraz chcialbym wreszcie zobaczyc jak wyglada ta kurewka, twoja zonka.
Andrzej zawahal sie chwile, ale wyjal z kieszeni portfel.
– To jej zdjecie…
Nieznajomy az zagwizdal.

– O kurwa, ale sucza! Ja pierdole, ale mi sie dzis poszczescilo. Mam nadzieje, ze to nie sciema. Bo inaczej sie zezloszcze i srogo pozalujesz tego ‘zartu’ – ostrzegl Andrzeja ledwo co poznany mezczyzna.
– Nie, to nie sa zadne zarty. Wszystko to prawda… – wybakal Andrzej.
– No stary… coraz bardziej mnie wciaga ta cala historia. Opowiedz mi wiecej o swojej zonce.

Rogacz nie mial innego wyjscia. Spelnil, wiec prosbe bruneta. Opowiedzial ze szczególami jak doszlo do tego wszystkiego. Nastepnie podal mu swój domowy telefon. Najwyzszy czas by zadzwonili. Tak tez sie stalo. Po kilku minutach brunet rozmawial z Jackiem. Przez kolejne piec sluchal jeków posuwanej kobiety.
– Rznij ja ostro mlody, pierdol pizde te kurwy! – w zapale zachecal chlopaka. – Tez bym jej nie odpuscil, trzeba mocno wyruchac te puszczalska mamuske.
Jacek zasmial sie glosno i powiedzial:
– Jasne. Wcale nie zamierzam jej odpuszczac. Zerznalem ja tak mocno, ze ciezarna mamuska az popuscila w lózko. Aaa.. Daj mi na chwile tego losia-rogacza.

Telefon powedrowal w rece Andrzeja.
– No brawo, wreszcie spisales sie rogaczu. W nagrode mozesz zaprosic faceta do siebie na te noc. Najpierw jednak zróbcie zakupy.
– Dobrze – przytaknal – cos jeszcze?
– Oddaj telefon Markowi.
Poslusznie wykonal jego polecenie.
– Odsun sie – Marek wskazal palcem na niego i lekko go odepchnal. – Jacek nie chce zebys slyszal, o czym gadamy.
– oczywiscie prosze Pana… – odrzekl zdruzgotany Andrzej.
Po chwili szedl razem z obcym mezczyzna do swojego domu. Niczym alfons prowadzil tego faceta do swojej zony-dziwki…

************************************

Jacek przywital sie z Markiem i zaprosil go do sypialni, gdzie czekala juz rozpalona, ciezarna mamuska. Andrzej decyzja Jacka i Marka znów musial pozostac pod drzwiami… Maturzysta Jacek wymeczony ponad dwiema godzinami ruchania Krystyny zdecydowal sie siedziec tylko w fotelu i nagrywac wszystko na kamere. A do akcji wkraczal juz nowy aktor, dojrzaly samiec Marek.

**** DALSZA NARRACJA Z PERSPEKTYWY MEZA-ROGACZA – ANDRZEJA ****

Ukleknalem przy drzwiach sypialni mojej zony i zblizylem twarz do szyby z brazowo barwionego szkla. Dojrzalem przez nia tylko jakies niewyrazne plamy. Musieli byc gdzies z boku pokoju, nie mialem szansy ich zobaczyc. Moglem tylko sluchac dochodzacych mnie stamtad dzwieków.

Na pierwszy plan wybijalo sie glosne sapanie mojej ciezarnej Krystyny. Bylo coraz szybsze, coraz bardziej zwierzece. Znalem dobrze ten rodzaj jej oddechu. Wyczuwalem w jego brzmieniu, niemal jakbym tam byl, jak wzrasta jej podniecenie, jak robi sie wilgotna i rozpalona, jak jej dlonie coraz szybciej i bardziej goraczkowo slizgaja sie po ciele mezczyzny, by wczesniej czy pózniej zawedrowac miedzy jego nogi i ujac goracego, nabrzmialego czlonka. Gdy doszlo mnie cos w rodzaju rozkosznego westchnienia, cichego, pokornego jeku rozkoszy, zrozumialem, ze wlasnie sie to stalo. Wyobrazalem sobie, jak w tym momencie jej cialem wstrzasa gwaltowny dreszcz. I jak patrzac mu zuchwale w oczy przeciaga wilgotnym jezykiem po wargach, zachecajac tym jego wyobraznie do snucia obrazów rozkoszy, która juz niebawem mu podaruje za pomoca swych nabrzmialych ust.

Cichutkie, pelne wdziecznosci pojekiwania coraz czesciej zaklócaly i tak juz nierówny rytm jej oddechu. Gubilem sie w domyslach. Czy on wlasnie w tym momencie dotknal jej nabrzmialego sutka, sciskajac go lekko miedzy palcami? Czy przeslizgnal sie po nim lepkim jezykiem? A moze zapuscil dlon gleboko w ciemny trójkat pomiedzy jej udami, przeciagnal palcami po wilgotnych wargach sromowych mojej zony, rozchylil je lekko i wprowadzil do cieplego wnetrza koniuszek palca?

Jego oddech byl cichszy, nie przedzieral sie przez bariere drzwi. Tylko od czasu do czasu zdarzalo mu sie glosniej westchnac czy wydac gluchy pomruk. Na sapanie Krystyny nakladaly sie natomiast wilgotne szmery jego jezyka przesuwajacego sie po jej ciele, wciaz slyszalem jego perwersyjne pomlaskiwanie, siorbanie, wydawalo mi sie, ze nawet odglosy skapujacej z warg sliny. W pewnym momencie oddech Krystyny przycichl, stal sie przytlumiony i urywany. Jakby tylko od czasu do czasu lapala powietrze. Nasililo sie natomiast mlaskanie… stalo sie nieznosnie glosne, przerywane jakby chleptaniem, oblesnym siorbaniem i cmokaniem. Calowali sie.

Przymknalem oczy i usilowalem sobie wyobrazic, jak pakuja sobie nawzajem do ust miesiste jezyki, gleboko, az po samo gardlo, jak spijaja sline saczaca sie ze swych warg, jak liza sie bezwstydnie i zachlannie. Kleczalem przy drzwiach, starajac sie nie przeszkodzic im najmniejszym dzwiekiem, choc przeciez byli swiadomi mojej obecnosci. Bylem skazany jedynie na domyslanie sie tego, co ze soba robia. Slyszalem, jak ich rece coraz szybciej slizgaja sie po cialach, ale moglem tylko zgadywac, jakie miejsca pieszcza.

Czy ten facet sciska teraz Krysie za jedrny posladek, pakujac jej jednoczesnie wilgotny jezyk do ust? A moze niecierpliwymi i wladczymi ruchami ugniata jej piersi? A ona? Czy gladzi go tylko po torsie, czy juz masuje mu swa delikatna dlonia jadra, podgrzewajac gotujaca sie w nich sperme? Wydawalo mi sie, ze czuje wydzielana przez niego samcza won, ale to byl raczej zapach mojego wlasnego podniecenia. Mój czlonek byl tak sztywny, ze sprawial mi ból, nie mogac wyzwolic sie z krepujacej materii ciasnych majtek. Czulem, jak saczacy sie z niego sluz rozlal sie w wielka, wilgotna plame.

W chwilach slabosci myslalem nawet, czy by nie rozpiac rozporka, nie chwycic swojej paly w dlon i nie zmasturbowac sie kilkoma szybkimi, pewnymi ruchami. Ale to by bylo wbrew naszemu ukladowi – otrzymalbym za to zle zachowanie kare od swojej zony i Jacka. Nawet gdy lapalem sie na bezwiednym masowaniu wybrzuszenia na spodniach, robilo mi sie wstyd i czym predzej cofalem dlon. Obiecalem przeciez mojej zonie, ze bede jej posluszny, a ona zabronila mi zabawiac sie ze soba bez jej wyraznego polecenia. Wolno mi bylo to robic tylko wtedy i w taki sposób, na jaki ona, lub jej kochankowie, mieli akurat ochote popatrzec i poszydzic wówczas ze mnie…

Mlaskanie i siorbanie nasililo sie jeszcze bardziej, choc teraz bylo jakies inne, nabralo bardziej miarowego rytmu. Wciaz tworzylem w myslach obrazy tego, jak sie caluja, gdy nagle uslyszalem dlugi ale spokojny jek mezczyzny, potem d**gi, a nastepnie jego oddech przeszedl w nerwowe sapanie. Wydawalo mi sie, ze szepnal:
„Tak, rób tak dziwko, ciagnij szybciej”.

Odglos siorbania nie ustawal. Pojalem z dziwnym przerazeniem, ze juz sie nie caluja, ze teraz moja cudowna Krysia lize obcemu facetowi fiuta. Ze moja ukochana zona wlasnie bezwstydnie robi loda jakiemus facetowi, którego nawet nie zna! Zamroczylo mnie z podniecenia. Moje rece bezwiednie powedrowaly ku rozporkowi, aby uwolnic zduszonego tam, a bezuzytecznego z wyroku Krystyny czlonka. Ale zaraz sie cofnely. Zona wscieklaby sie, gdyby po skonczonym seksie z tamtym zobaczyla na wykladzinie lepka plame mojej spermy. Na pewno by mnie ukarala za to nieposluszenstwo. Moglaby mi zabronic mi sie dotykac i lizac nawet po milosci z innymi mezczyznami, moze zakazalaby mi nawet przy tym asystowac i wyrzucala za kazdym razem z domu. Wolalem tego nie sprawdzac, w koncu przyrzeklem jej posluszenstwo, oddalem sie jej we wladanie. Oddalem sie? Hmmm.. bardziej to ona nie pozostawila mi wyboru. Ona tu rzadzila, a ja moglem tylko wykonywac jej polecenia.

Skulilem sie wiec przy drzwiach od sypialni w moim wlasnym domu i sluchajac, jak moja wlasna zona obciaga kutasa poznanemu pod kinem gosciowi, próbowalem sila woli zatrzymac sluz wyciekajacy coraz obficiej z umeczonego zoledzia. Zacisnalem mocno zeby i staralem sie nie slyszec tych obrzydliwych dzwieków, wzbogaconych teraz o jej coraz glosniejsze sapanie, zmyslowe pomruki i jego wyrazne juz postekiwania. Ale przeciez nie odchodzilem, nie oddalalem jednak twarzy od szyby. Bo z d**giej strony to, co mimowolnie zlowilem uchem, i co potegowalo ból w moim wyprezonym jak struna czlonku, sprawialo mi dziwna, niezdrowa rozkosz, tak mocna, ze czulem pulsowanie w glowie, brzuchu i penisie.

Moglem sobie doskonale wyobrazic, co teraz dzialo sie w pokoju. Dobrze wiedzialem, jak moja rozpustna zona ciagnie laske. Przypominalem sobie jak robila mi to kiedys, chociaz niezbyt czesto. Teraz wiedzialem, ze uwielbia ciagnac druta mlodym byczkom. Obciagala zachlannie, z prawdziwa rozkosza. Bardzo czesto przyssawala sie do fiuta z dzika zachlannoscia i obrabiala go z zapalem dotad, az fontanna goracej spermy nie trysnela jej w usta i na twarz. Wolala w takich przypadkach, zeby samiec konczyl w ten sposób, niz zeby ja porzadnie zerznal. Aby posmakowac tej bialej mazi cieknacej z paly byczka wyrzekala sie czasami nawet orgazmu. Moja kochana Krysia po prostu kochala smak i zapach spermy.

Gdy czula, ze kochanek zbliza sie do szczytu, otwierala szeroko usta, tak, zeby zoladz znalazl sie w ich wnetrzu i onanizowala faceta wprawna dlonia, wciaz zwiekszajac tempo, a potem pozwalala, zeby tryskajace nasienie odbijalo sie od jej podniebienia, napelnilo jej cala buzie, tak, ze az wylewalo sie na zewnatrz. Mlody byczek wciaz ladowal sperme w jej rozwarte usta, a goracy plyn juz sie z nich wylewal, wyciekal zmieszany z jej slina, lal sie gestymi strumieniami po brodzie Krystyny, rozlewal sie po jej szyi i piersiach. Albo gdy juz zaspokoila pierwszy glód, gdy czula, ze wiecej juz nie zmiesci sie w jej ustach, ze cenna, biala zawiesina zaraz zacznie sie przelewac, zaciskala wargi i jezykiem rozcierala sobie nasienie po podniebieniu, a meskiego czlonka skierowywala na swoje policzki czy piersi, z wdziecznoscia w oczach przyjmujac na nie kolejne porcje bialego, zyciodajnego plynu.

I dopiero dluzsza chwile po tym, jak juz ogier skonczyl, jak wypuscil z siebie caly, mlodzienczy ladunek i kladl sie obok niej dyszac szczesciem i spelnieniem, dopiero wtedy Krystyna lykala zachlannie zagrzana sperme, wpuszczajac ja przez gardlo do swojego ciazowego brzuszka…

A dzis moglem tylko snuc na ten temat piekne wspomnienia sluchajac, jak ciagnie lache niczym zawodowa prostytutka. Ze swiadomoscia, ze robi to na prosbe swoich nastoletnich uczniów. To oni ja do tego namówili. Miesiacami calymi karmili ja fantazjami na temat seksu grupowego, tlumaczyli ze taka suka musi oddawac sie innym facetom, ze jest ich kurwa, niewyzyta zdzira, lachociagiem, darmowa pizda do ruchania, która z ochota spelni kazde ich zyczenie i bezwstydnie rozlozy nogi przed kazdym, kto na nia kiwnie palcem. Dodawali, ze jej maz-rogacz bedzie mógl tylko to tylko patrzec. Oczywiscie jesli mi na to laskawie pozwola.

Tlumaczyli mojej zonie, ze bede jej alfonsem i niewolnikiem jednoczesnie, jej psem, podnietka, sluzacym i pokojówka. Nastolatkowie roztaczali umiejetnie wizje perwersyjnych rozkoszy plynacych z zasmakowania zycia dziwki i folgowania bez zadnych zahamowan swojej nienasyconej chuci, jak i z upokarzania mnie, z napawania sie moim seksualnym cierpieniem, z obserwowania tego, jak dysze podnieceniem i chodze ze sterczaca pala przez dwadziescia cztery godziny na dobe. Jak jej pragne i nie moge dostac… Ja jeden tylko, jej maz przeciez, niczym eunuch, podczas gdy wszyscy inni biora sobie ja jak i kiedy tylko chca. Pewnie troche nad tym myslala i rozwazala, ale przeciez nie zgodzilaby sie w koncu, gdyby gdzies na dnie jej duszy nie kryla sie zwykla, rozpustna dziwka, pragnaca duzych kutasów i gestej spermy.

Przeciagly jek, który doszedl mnie zza drzwi byl niezawodnym znakiem, ze facet wlasnie sie spuscil. Uslyszalem glosne ciamkanie i zduszone westchnienie Krystyny. Krecacy w nozdrzach zapach jego spermy blyskawicznie rozszedl sie po calym mieszkaniu. Jeszcze przez jakis czas sapali i pojekiwali, a potem zrobilo sie cicho. Powiedziala cos do niego szeptem, on jej odpowiedzial, ale nie uslyszalem slów. W chwile pózniej Krystyna zawolala mnie ostrym, donosnym glosem:
– Andrzej! Mozesz juz wejsc, Marus ci pozwala!

O Boze…

OBCY FACET LASKAWIE POZWALA MI WEJSC DO MOJEJ WLASNEJ SYPIALNI?! OBCY FACET, KTÓRY WLASNIE SPUSCIL SIE W USTA MOJEJ ZONECZKI, POZWALA MI WEJSC DO MOJEJ SYPIALNI? JAKIE TO CHORE… JAKIE TO PERWERSYJNE… JAKIE TO KUREWSKO PODNIECAJACE!!

Wstalem, poprawilem ubranie i nabierajac gleboko powietrza w pluca nacisnalem klamke. Facet siedzial rozwalony w moim fotelu, nagi i spocony. Nastoletni Jacek siedzial w d**gim fotelu i przegladal telefon – pewnie sprawdzal jak nagral sie kolejny porno filmik z moja zona.

Pan Marek byl poteznie umiesniony, klatke piersiowa porastaly mu geste, skrecone wlosy. Na oko mial z 35 lat, byl wiec niewiele mlodszy od mojej zony. Wielka fujara Marka, wciaz w czesciowym wzwodzie, zwieszala mu sie spokojnie spomiedzy nóg. Lsnila cala od sliny mojej puszczalskiej zony. Z koncówki wciaz saczyl mu sie sluz, splywajac na fotel i pozostawiajac na nim wilgotna plamke. Gosc zdawal sie zupelnie nie przejmowac tym, ze wyciekiem z fiuta brudzi fotel w sypialni… Mojej sypialni! On czul sie jak u siebie, mimo, ze znal moja zone od niecalej godziny.
Jego jadra, olbrzymie i ciezkie jak u rozplodowego byka, wydzielaly samczy odór. Kiedy stanalem w drzwiach, spojrzal na mnie z mieszanina pogardy i rozbawienia.

– Niezle ciagnie druta twoja ciezarna zonusia. Niewyzyta z niej suka. Gdzies ja znalazl? W burdelu? A moze twoja zona byla tirówka i porwales ja do siebie z jakiejs podmiejskiej trasy? – ironizowal Marek.

Nie odpowiedzialem. Przenioslem wzrok na Krysie. Byla praktycznie naga. Miala na sobie jedynie seksowne cieliste, samonosne ponczoszki zakonczone koronka. Moja zona siedziala na podlodze u jego stóp, opierajac sie plecami o kanape. Miala cala twarz zalana sperma. Biala, spieniona maz pokrywala jej policzki, rozmazala makijaz, lala sie po szyi, wyciekala z pólotwartych ust, nawet z nosa. Facet musial miec potezny wytrysk. Sperma zalepiala jedno oko Krystyny, jednak zupelnie jej to nie przeszkadzalo. Wciaz oddychala gleboko i zmyslowo przeciagala jezykiem po wargach, zbierajac z ust i brody resztki nasienia, którego wczesniej nie udalo jej sie polknac. Widac bylo, ze jest zwierzeco zadowolona, ale jeszcze nie zaspokojona. Wpatrywala sie w niego, a konkretnie w jego kutasa, mnie zas obrzucila tylko przelotnym spojrzeniem.

– Rogaczu… przynies mi z lazienki papierowe reczniki. Eleganckiej Damie, szanowanej nauczycielce, nie wypada tak wygladac, gdy Gosc odwiedza nasz dom – rozkazala.
Poslusznie spelnilem polecenie. Szedlem lekko pochylony, bo wzwód nie pozwalal mi sie wyprostowac. Rolke z papierowymi recznikami podalem jej w czyms w rodzaju póluklonu. Oddarla kawalek i zaczela obcierac sobie sperme z twarzy. Moje majtki byly kompletnie mokre od sluzu.
– Zapalilbym sobie. Masz tu jakies fajki, koles? – zapytal facet.
Skinalem twierdzaco glowa.
– To na co czekasz kurwa?! Przynies je szybko!

Wyszedlem i wrócilem z pudelkiem Marlboro. Wyjal jednego z paczki, ale nie wzial zapalniczki, która mu podalem. Poczekal, az mu przypale. Zaciagnal sie gleboko, wydmuchujac mi dym w twarz. Popielniczke postawilem na stoliku obok fotela. Stalem czekajac na dalsze polecenia. Nastoletni Jacek ledwo powstrzymywal sie od smiechu. Znów wlaczyl kamere i nagrywal moje upokorzenie… Jednoczesnie z pewnoscia uczyl sie od 35-letniego Marka jak jeszcze bardziej mozna upokorzyc meza-rogacza.

Marek obserwowal mnie leniwym wzrokiem. Jeszcze raz próbowalem sobie wyobrazic, jak moja ukochana Krystyna chwytala lapczywie w usta tryskajaca z jego penisa sperme.
– A co ci sie tu stalo, koles? – zapytal facet wskazujac na moje krocze.
Spojrzalem w dól. Na rozporku mialem nieduza, ale wyrazna, wilgotna plame. Widocznie sluz przesiaknal przez cienki material spodni. Krystyna podazyla wzrokiem za palcem swego kochanka i wybuchla okrutnym smiechem. Poczulem, ze rumienie sie ze wstydu jak panienka.

– No, Andrzejku, odpowiedz grzecznie, jak… Dzentelmen sie ciebie o cos pyta – powiedziala do mnie zona.
Musialem byc czerwony jak burak. Twarz palila mnie zywym ogniem.
– Czy ty frajerze trzepales sobie kapucyna pod drzwiami? Podsluchiwales jak twoja zona ciagnie mi druta i spusciles sie w majtki?
– Nie prosze Pana… Nawet sie nie dotknalem – wydukalem w koncu. – Ale i tak mi wycieka.
– Cieknie ci z siusiaka? – kpila ciagle moja ukochana Krystyna. – Moje biedactwo. Podniecilo sie dziecko?? Chcialbys sobie strzepac konika, co? Chcialbys sie spuscic jak kundel na nogi i stopy swojej Pani? Chcialbys tryskac sperma na moje ponczoszki jak w sylwestrowa noc w klubie??
– Tak. Bardzo bym tego chcial Pani.
– A wlozyc mi siuraka w cipke byc chcial? Albo spuscic sie do mojej buzi, tak jak ten Pan przed chwila? Powiedz, mezu, chcialbys?
– Chcialbym kochana zono…

Rozesmiala sie zlym, gardlowym smiechem.
– Nic z tego kundlu! Nie uchylam szpary takim chlystkom. Tylko prawdziwym mezczyznom oraz nastoletnim, napalonym ogierom jak Jacek czy Lukasz – spojrzala z oddaniem na siedzacego w fotelu faceta, a nastepnie na wciaz nagrywajacego te scene Jacka. Zrobila to zebym nie mial watpliwosci, kogo ma na mysli.
– A teraz idz to wyrzuc – wskazala na lezace wokól niej zuzyte skrawki ospermionych papierowych serwetek. – I zrób Panom drinki. Pamietaj dla mnie bez alkoholu, bo za nieco ponad miesiac bede przeciez rodzic dziecko… Nie twoje dziecko hahahaha!

Gdy bylem w korytarzu, dobiegl mnie jeszcze jej glos:
– Tylko nie waz mi sie onanizowac, mezu!
Papier byl obrzydliwie nasiakniety i pachnial, a wlasciwie cuchnal jego sperma. Sperma poteznego byka, olbrzymiego ogiera rozplodowego. Wrzucilem go do sedesu i spuscilem wode. Potem zmieszalem w kuchni wódke z cola, dodalem lodu i zanioslem takie dwa drinki do pokoju. Dla mojej zony sama cole z lodem. Poznany pod kinem facet nadal siedzial w fotelu. Wlasnie gasil papierosa. Moja ukochana Krysia przysunela sie do jego nóg, oparla brode o kolano i glaskala delikatna dlonia jego poteznego fiuta, który jednak wciaz lezal w stanie pólspoczynku.

– No chodz. Wsadz mi go, prosze, jestem taka napalona. Zerznij mnie wreszcie! Moja ciezarna cipeczka bardzo mnie swedzi. Blagam podrap mnie po pizdzie swoim wielkim, grubym chujem – moja zona, w 8 miesiacu ciazy, skomlala niczym suka w rui.
– Ja pierdole, kobieto… wykonczysz mnie – smial sie Marek. – Daj chwile odsapnac. Widze, ze twoja zaplodniona szparka jest nienasycona.
– Tak. Bedac w ciazy, przez te szalejace hormony czuje sie non-stop jak nagrzana suka. Moglabym sie pierdolic po kilkanascie godzin dziennie. Panie… Marze o Twoim rozpalonym precie. Nie moge sie juz doczekac. Nikt mi tak dawno, tak dobrze nie wyruchal! – klamala na koniec Krystyna, gdyz praktycznie codziennie dogadzali jej nastolatkowie z liceum. Ewidentnie chciala jeszcze bardziej nakrecic Marka na jebanie.

– A on? – zapytal wskazujac na mnie. – Przeciez to twój maz. Nie ruchal twojej nienasyconej cipy?
– On? Pfff… Jemu nie pozwalam sie tknac. Jest za kiepski w lózku. Brzydze sie jego malym, smierdzacym fiutkiem. Ten facet do niczego sie nie nadaje. Nie wyrzucilam go z domu tylko dlatego, ze sprawdza sie jako sluzacy. Albo raczej sluzaca. Bo to nie chlop, to baba. Dodatkowo przynosi do domu sporo kasy, gdyz jest uznanym w swiecie profesorem – zona upokarzala mnie dzis maksymalnie.
Gosc pociagnal drinka i znów sie rozesmial.
– Ej rogaczu, robisz tu za sluzaca? – spytal mnie.
– Tak – wybakalem pochmurnie.
– Tak, prosze pana! – poprawila mnie zdecydownie zona. – Rozmawiasz z moim kochankiem, okaz wiecej naleznego mu szacunku!!
– Tak, prosze pana.
– To dlaczego nie nosisz fartuszka? – uznal to widac za swietny dowcip, bo znów zarechotal.
Moja ukochana Krystyna mu zawtórowala.
– Dobry pomysl. Sluzaca… Marsz zalozyc fartuszek! No, szybciutko! Na co czekasz rogaczu!?

Nie mialem wyjscia. Obiecalem posluszenstwo. Wyszedlem, zdjalem spodnie, nalozylem na mokre majtki kuchenny fartuszek i tak przebrany znów zjawilem sie w pokoju. Facetowi juz znowu stal. Dzieki mojej zonie, która wtuliwszy twarz w jego podbrzusze, objela wargami olbrzymiego penisa i rytmicznymi ruchami zaglebiala go sobie w usta, polykajac czasami po same jadra. Kleczala jak dziwka, w samych cielistych ponczochach, na podlodze… Przed tym rozpartym w moim fotelu, popijajacym drinka, samcem i z pasja godna rasowej kurwy robila mu ponownie loda.
Krystyna co jakis czas unosila ku niemu wzrok, a w oczach miala nieme blaganie, zeby ja wreszcie wyruchal. Chcialo jej sie juz bardzo, poznawalem po tym, jak krecila wypietym tyleczkiem. Zataczala nim w powietrzu wielkie kola i od czasu do czasu, jakby bezwiednie siegala sobie reka miedzy ksztaltne uda, gladzac sie po kilkudniowym futerku i zaglebiajac palce w mokra, nabrzmiala szparke. d**ga reka gladzila faceta po wielkich, jakby opuchnietych jadrach. Ale Pan Marek byl nieublagany. Pociagal ze szklanki i na jej pytajace, pokorne spojrzenie odpowiadal tylko zmruzeniem oczu i kiwnieciem glowy, co moja ukochana zona interpretowala bezblednie jako polecenie, ze ma nadal obrabiac mu gale.

Od czasu do czasu byczek spogladal na mnie i wedrowal za moim wzrokiem, przykutym do kraglego, krecacego sie tylka mojej zony. Po czym usmiechal sie z oblesna satysfakcja, jakby doskonale wyczuwal, jak bardzo chcialbym wsadzic swego chuja miedzy te jej chetne posladki i jakby chcial mi tym swoim usmiechem powiedziec:
„To ja bede za chwile mial twoja zone, a nie ty ROGACZU. Ty bedziesz mógl co najwyzej posprzatac tu kiedy skoncze. Jak typowa sluzaca, Andrzejku”.

W koncu Krysia sie doczekala. Gosc w pewnym momencie pociagnal ja lekko za wlosy, odciagajac jej twarz od swego krocza i gestem reki nakazal wstac. Nie podnosil sie z fotela, tylko patrzyl na nia wladczym wzrokiem, na moja seksowna zone – jak stoi przed nim w ponczoszkach, z ciazowym brzuchem, z wielkimi mlecznymi cyckami, z bordowymi sutkami, wyczekujaca. Chwycil ja za biodra, odwrócil i zdecydowanie, z calej sily nasadzil na swoja nabrzmiala pale. Moja ukochana Krystyna az zawyla cichutko, przewrócila oczami i nadziala sie ma jego twarda meskosc az po nasade. Zdawala sie zupelnie nie zdawac sobie sprawy z mojej obecnosci, oczy miala nieprzytomne, wzrok rozgoraczkowany. Zafascynowany patrzylem, jak jego ksztaltna, jakby wyrzezbiona maczuga zaglebia sie w rózowej szparce mojej zony.

Zahipnotyzowany patrzylem jak jej kwiatuszek coraz szerzej rozchyla swe platki, jak drzy jej przy tym listek lechtaczki, jak wyciekajace z jej wnetrza soki sprawiaja, ze jego potezna lacha zaczyna sie blyszczec, jak zona rozgniata posladkami jego przerosniete bycze jadra. Krystyna przymknela powieki, zaczela poruszac sie coraz szybciej, jej piersi podskakiwaly w niespokojnym rytmie, a fotel zaczal niebezpiecznie skrzypiec. Zaniepokojony tym facet zdjal ja z siebie, przez co wyszla na chwile z amoku i przeslala mu pelne zawodu spojrzenie. Ale gosc, zasmakowawszy jej cipki, byl juz zdrowo napalony. Jego kutas byl tak wyprezony, jakby mial za chwile eksplodowac, drzal przy kazdym poruszeniu jego ciala niczym sprezyna.

Gosc popchnal Krysie energicznie w kierunku lózka i szybkimi, sprawnymi ruchami rak ustawil ja sobie tak, ze lezac ciezarnym brzuchem na kanapie i opierajac sie kolanami o ziemie wypinala w jego kierunku drzacy z ochoty tylek. Nie kazal mu dlugo czekac – wsadzil jej nagle, szybko, po same jadra i od razu zaczal ja ostro posuwac. Czulem, ze moja ukochana zonka jest w siódmym niebie, swiadczyly o tym jej rozkoszne jeki. Mysl o tym sprawila, ze mój wzwód stal sie jeszcze bolesniejszy, choc byla w tym bólu jakas niesamowita przyjemnosc – jakbym potrafil czerpac zmyslowe zadowolenie z samego faktu, ze moja zona przezywa rozkosz, nawet, jesli dzialo sie to bez mojego udzialu.

Byla ruchana mocno, fachowo, bez litosci – tak, jak uwielbiala. Jej jeki staly sie zdlawione, jakby jego sterczacy chuj przebil sie gdzies do jej gardla. Po pokoju nioslo sie oblesne plaskanie jego brzucha o boskie posladki mojej zony. Facet nie zmienial tempa, sapal jak buhaj, na czolo wstapily mu kropelki potu. Scisnal ja za kark i przygwozdzil brutalnie glowa do lózka. A ona, unieruchomiona jego zelaznym uchwytem, starala sie coraz szerzej rozewrzec nogi obleczone seksownymi ponczoszkami, dajac mu tym samym znak, ze chce jeszcze wiecej i jeszcze glebiej jego kutasa w swojej pizdzie. Jej nagrzany do szalenstwa partner chwycil ja nagle za wlosy i gwaltownie przechylil jej glowe w tyl. Zajeczala glosno, z bólu, ale i z zadowolenia. Uwielbiala to. Uwielbiala gdy sie ja traktowalo jak dziwke, gdy sie jej zadawalo ból, gdy sie ja upokarzalo, gdy jebalo sie ja jak tania kurwe z burdelu.

– O tak, posuwaj mnie… jeszcze mocniej… prosze!! Ruchaj mnie jak zwykla dziwke! Jak ciezarna kurwe, która nie umie sie zabezpieczyc i ma w brzuchu bekarta od jakiegos klienta!!
– Wypnij sie bardziej, jebana szmato!! Przelece cie tak kurewko, ze popamietasz do konca zycia i codziennie bedziesz zebrac o jeszcze – wydusil z siebie Marek.
Krysia starala sie jeszcze mocniej na niego nadziac, choc wydawalo sie to niemozliwe.
– Och, spusc mi sie w cipe, chce w sobie poczuc twoja lepka sperme – prosila teatralnym szeptem.

Po chwili facet postanowil zmienic pozycje. Wyszedl kutasem z mojej zony, odwrócil ja blyskawicznie na wznak, rozrzucil jej uda i zanim zdazyla sie zorientowac, znowu w wjechal twardym chujem w jej ociekajaca sokami pizde. Patrzyl teraz prosto w jej twarz, a ona, wchodzac w swoja ulubiona role – dziwki – zaczela go podniecac przeciagajac jezykiem po wargach i gladzac sie po nabrzmialych, mlecznych cycach. Ale jej wlasny dotyk widac jej nie wystarczal, bo chwycila go za rece i polozyla je sobie na piersiach, które ona zaczal nieprzytomnie mietosic. Uciskal Krystynie cycuszki tak mocno i dlugo, az z sutków znów zaczelo wyciekac jej mleczko.

Widac bylo, jak wzmaga to jej przyjemnosc. Intensywnie ruchana prezyla sie po nim jak kocica, jeczala jak suka i oblizywala niczym dziwka swoje czerwone usta. Byl to piekny widok, uwielbialem ogladac swoja zone w stanie takiego skrajnego podniecenia, ze w zamian za pieszczote spelnilaby kazda zachcianke, nie patrzac na moralnosc, wstyd czy godnosc. Przysunalem sie nieco blizej, zeby lepiej widziec jej pograzona w ekstazie twarz. To byl mój blad. Krysia musiala dostrzec mój ruch katem oka, bo nagle spojrzala pelnym pogardy wzrokiem prosto w moje oczy i az krzyknela:
– A co ty tu robisz rogaczu?! Kto ci pozwolil nas podgladac obrzydliwy zboczencu?! Miales warowac pod drzwiami jak kundel! Wynos sie stad! I przestan mnie podgladac zboczku!!

Zwiesilem wstydliwie glowe, jak chlopiec przylapany na goracym uczynku i poslusznie wyszedlem do przedpokoju, zamykajac za soba drzwi.
– I pamietaj… masz sie nie onanizowac rogaczu, bo zleje cie pejczem po dupie! – dobiegl mnie jej krzyk i gardlowy, kpiacy smiech faceta ruchajacego cipeczke mojej kochanej zony.

I znów kleczalem pod drzwiami jak zbity pies… z rozmazanych ksztaltów widzianych przez szybe z grubego, matowego szkla staralem sie odgadnac, w jaki sposób byczek ja teraz bierze. Znów bylem skazany jedynie na sluchanie ohydnych plasniec jego umiesnionego brzucha o jej posladki, jej jeków i swinstw, jakie do siebie wykrzykiwali w seksualnym amoku:
– O tak kurwaaaaaaaa!!! Rznij mnieeee… pierdol mocniej!! Jeszcze, o taaaaak, posuwaj mnie jak jebana suke!!!
– Przerzne cie na pól, ty ciezarna rozpustnico. Twoja pizda jest nienasycona. Przepolowie cie kurwo moim wielkim chujem.
– Taaak!! Ruchaj mnie, ruchaaaaaj… tak, mocno, uwielbiam to. Spusc sie we mnie, zalej mi pizde swoja gesta sperma!
– Jecz glosniej pierdolona dziwko. Jecz tak glosno, zeby cale osiedle slyszalo, jaka z ciebie jebana, puszczalska kurwa!!!

Nie wiem, ile to wszystko trwalo, ale dlugo… Wpadlem w jakis rodzaj amoku, stracilem poczucie czasu i przestrzeni, koncentrowalem sie wylacznie na tym, zeby powstrzymac swoje dlonie od rozpiecia rozporka, chwycenia w dlon fiuta i strzepania go pod tymi drzwiami. Pod przymknietymi powiekami usilowalem wyobrazic sobie, jaki rodzaj rokoszy maluje sie teraz na twarzy Krystyny. Czy ma otwarte usta, czy przeciaga jezykiem po wargach, czy wymienia sline ze swoim kochankiem lizac sie bezwstydnie? Czy ma zaczerwienione z podniecenia policzki? Czy patrzy mu zuchwale i hardo w oczy, czy tez moze ma je na wpól przymkniete, a nieprzytomne zrenice uciekaja jej do góry, tak, ze pod rzesami widac same bialka? Próbowalem wyczytac to wszystko z jej jeczenia, z westchnien, nieartykulowanych okrzyków i z odglosów przewalajacych sie po pokoju cial.

Nawet nie zauwazylem, kiedy w pokoju zapadla cisza. Z maligny wytracil mnie dopiero odglos gwaltownie otwieranych drzwi. Stanal w nich kochanek mojej zony – potezny, nagi, dyszacy i spocony. Jego wielki chuj, blyszczacy od soków Krystyny, kolysal sie dostojnie – dokladnie na wysokosci moich oczu. Poczulem w nozdrzach slodki zapach cipki mojej ukochanej zonki, przemieszany z gryzaca wonia wydzieliny jego samczych jader. Facet wyminal mnie obojetnie i poszedl do lazienki.

Po chwili uslyszalem dzwiek lejacej sie z prysznica wody. Ostroznie zajrzalem do pokoju. Moja ukochana Krystyna siedziala na lózku wygodnie rozparta. Jedna noge w cielistej ponczoszce miala oparta na lózku, a d**ga swobodnie spuszczona na dywan. Jej glowa spoczywala na poduszce, twarz byla zwrócona ku sufitowi. Rece luzno spoczywaly na udach, palce bezwiednie muskaly koronkowe wykonczenia ponczoch. Nabrzmiale, olbrzymie piersi wciaz byly pokryte kropelkami mleczka, a sutki przybraly kolor karminowy. Dolna czesc ciazowego brzucha byla wilgotna od potu, który zlepial tez górna czesc delikatnego lonowego owlosienia w ksztalcie paseczka. Widoczna pomiedzy rozwartymi nogami cipka blyszczala sie od soków i rózowila sie jak zawsze. W dolnej czesci pochwy powoli zbierala sie wielka kropla gestej, bialej spermy byka. Pomyslalem, ze lada chwila stanie sie tak duza, ze ulegnie sile ciazeniu i potoczy sie w dól, ku ciemnemu rowkowi miedzy jej posladkami.

Nie wstajac z kleczek wsunalem sie pokornie do pokoju. Moja cudowna Krysia, slyszac mój ruch, uniosla glowe z lózka.
– Ach to ty rogaczu – westchnela z niezadowoleniem.
Ze zdziwieniem uswiadomilem sobie, ze wciaz mam na sobie fartuszek sluzacego. I ze mój wzwód widoczny jest na nim w postaci nieprzyzwoitego wybrzuszenia.
– Podejdz tu zboczuszku. No podejdz, nie bój sie, Pani nic nie zrobi swojemu zboczonemu pieskowi.

Poslusznie przysunalem sie do jej nóg, obleczonych cudowna, delikatna mgielka nylonowych ponczoszek. Z luboscia wdychalem promieniujacy od zony, a szczególnie z nózek i stóp, pomieszany zapach seksu, potu, sluzu i spermy.
– Ach, to bylo ruchanie mezu. Mówie ci… – szeptala leniwie, znów kladac glowe na poduszce. – Dawno nikt mnie tak porzadnie nie przerznal. Ale… wiesz co, Andrzejku? Mialam tylko cztery orgazmy… A chcialabym miec jeszcze jeden. Wiec postaraj sie o to, dobrze piesku??

Zanim do konca dotarl do mnie sens jej slów, zanim nadzieja, ze pozwoli mi wreszcie poruchac, zdazyla we mnie rozblysnac na dobre, poczulem na wlosach jej dlon przyciagajaca delikatnie acz stanowczo moja glowe ku jej kroczu.
– Zrób mi porzadna minetke, kundlu. Niech piesek wyciagnie swój jezorek i dobrze wylize pizdeczke swojej kochanej Pani.

Spojrzalem miedzy jej uda, które w tym momencie rozwarla dla mnie jeszcze szerzej. Wyciekajaca z jej rózowej cipki sperma zdazyla juz utworzyc cienki strumyczek, którego koniec niknal gdzies miedzy posladkami. Niemniej jednak u samego wylotu rózowej muszelki wciaz wisiala gruba, wydluzona kropla, która w zólwim tempie wedrowala w dól.
– No juz psie! Liz mi cipke, dlugo mam czekac? Przeciez to lubisz, prawda zboczencu? Niegrzeczny piesek lubi wylizywac Pani pizdzioszke…

Fakt, uwielbialem to, ale nigdy wczesniej nie lizalem jej tuz po tym, jak ruchal ja inny facet. Który w dodatku spuscil jej sie do srodka. Nigdy nie wylizywalem ze szparki mojej zony spermy innego faceta. Ale coraz mocniej naciskajaca na moja glowe dlon nie pozostawiala miejsca na watpliwosci. ONA chciala tego… A skoro tego chciala – musialem to zrobic. Bo najwieksza przyjemnosc czerpalem ze spelniania zachcianek mojej ukochanej zony. Jej rozkosz byla moja rozkosza.

Pochylilem sie, wciaz na kleczkach, i przylozylem jezyk cala szerokoscia do miejsca tuz pod jej wilgotnym sromem, dokladnie tam, gdzie nasienia kochanka bylo najwiecej, nastepnie przesunalem nim w góre, po wierzchu wyscielanej atlasem szparki, az do lechtaczki, po czym wsunalem go z powrotem do ust, przelykajac wszystko, co zdolalem nim zebrac. Sperma byla slona i lepka, zaczynala juz zasychac, ale zmieszana z moja slina znów przybierala postac pólplynnej zawiesiny. Przywarlem wargami do cipki mojej zony i zaczalem ja ssac. Czulem, jak cala drzy pod moimi ustami. Z oddaniem wysysalem z niej wszystko, co do niej wpuscil, glosno mlaszczac i przelykajac. Unioslem na chwile glowe, wiedzac, ze widok mojej twarzy ubrudzonej jej sluzem zmieszanym z wyssana z jej szparki sperma kochanka podnieci ja jeszcze bardziej, ale ona stanowczo przyciagnela dlonia moja twarz do swego rozwartego, skrajnie rozruchanego krocza.

Facet znów musial miec obfity wytrysk, bo ssalem, ssalem i wciaz czulem w ustach jego smak. Podziwialem go, rozprowadzajac jezykiem jego nasienie po swoim podniebieniu. Wciagajac w siebie jego sperme wyobrazalem sobie, jaka rozkosz czula, kiedy fontanny tej goracej cieczy eksplodowaly w jej wnetrzu. Potem zabralem sie za wylizywanie resztek jego orgazmu spomiedzy posladków Krystyny. Wsuwalem jezyk gleboko w rowek, starajac sie nie uronic ani kropelki. Czulem, jak cialo zony prezy sie pode mna i wygina, slyszalem jej coraz glosniejsze westchnienia. Przyciskala reka moja glowe do swojej cipki tak mocno, ze nie uslyszalem, kiedy on wrócil z lazienki.

– Widze, ze sluzacy rogacz sprzata nie tylko w mieszkaniu. Dobrze z nim masz. Ja musialem umyc sie sam – uslyszalem nagle jego glos nad glowa.
– Trzeba bylo zawolac pieska. Moze z checia wyczyscilby i twój instrument? – odpowiedziala lubieznie Krystyna.

Marek usiadl ciezko obok niej i objal ja muskularnym ramieniem. Pomimo, ze nos mialem niemal schowany w coraz bardziej wilgotnej cipie zony, poczulem konski odór jego wielkich jader. Myl sie co prawda, ale widocznie niedokladnie. Nie przerywajac lizania unioslem wzrok. Moja ukochana Krystyna, zarumieniona z podniecenia, patrzyla na byczka rozgoraczkowanymi oczami. Jej cialo falowalo w rytm poruszen mojego jezyka, mleczne piersi podrygiwaly kuszaco. Widzac ja w takim stanie, facet usmiechnal sie oblesnie, przysunal sie blizej i zaczal znów brutalnie mietosic jej cycki. Moja zona spojrzala na niego z niewyslowiona wdziecznoscia. Przykleil sie do niej jeszcze mocniej i zaczal ja bezczelnie calowac. Krysia otworzyla szeroko usta pozwalajac mu jezykiem penetrowac swoja buzie.

Widzialem, jak ich wilgotne jezyki splataja sie ze soba niczym ramiona osmiornicy, jak wymieszana slina mojej zony i jej kochanka skapuje na jej szyje, piersi i ciazowy brzuch. Ja lizalem zapamietale jej pizdeczke, coraz szybciej i coraz bardziej zamaszyscie przeciagajac jezykiem po calej dlugosci jej krocza – od rowka miedzy posladkami po slodkie, lekko owlosione podbrzusze nad lechtaczka. Z radoscia myslalem o tym, ze za chwile sprawie mojej ukochanej królowej orgazm. Czulem, ze zbliza sie do granicy.

Ale nie docenilem zywotnosci jej kochanka. Kiedy lizal sie z nia nad moja glowa, jego sflaczaly instrument spoczal na jej udzie, w odleglosci kilku centymetrów od mojej twarzy. Zerkajac na niego mimowolnie od czasu do czasu zauwazylem, ze znów zaczyna twardniec i rosnac. W krótkim czasie jego ksztaltna, purpurowa zoladz stala sie tak nabrzmiala, ze nie miescila sie juz w faldach opinajacej ja skóry i wysunela sie z nich triumfalnie, mierzac swoim ozdobionym podluznym rozcieciem czubkiem prosto w moje oko. Jego czlonek w zwodzie wygladal naprawde imponujaco, spogladalem na niego z autentycznym szacunkiem. Ze swoim mizernym ptaszkiem z pewnoscia nie moglem sie z nim równac. A wiedzialem, ze dopiero zaczyna sie podniecac i ze jest juz po dwóch wytryskach, z pewnoscia wiec nie byla to pelnia jego mozliwosci.

Moja ukochana Krystyna, choc w calosci oddala sie kontemplowaniu przyjemnosci plynacej z coraz wulgarniejszego lizania sie z nim, z brutalnych pieszczot, jakimi obdarzal jej piersi oraz z pociagniec mojego wilgotnego jezyka po powierzchni jej szkarlatnej szparki, musiala wyczuc jego gotowosc swoim seksualnym instynktem. Juz po chwili jej dlon jakby sama znalazla droge do nabrzmiewajacego chuja kochanka, zacisnela sie na nim lapczywie i zaczela, jakby niezaleznie od swiadomosci swej wlascicielki, wykonywac wyuczone, rytmiczne ruchy majace wzmóc jego seksualny zapal.

Rozgrywalo sie to bardzo blisko mojej twarzy, jakby w powiekszeniu widzialem jej cudne, delikatne paluszki z pomalowanymi paznokciami zaciskajace sie na jego kolumnie z purpurowego marmuru. Zafascynowany obserwowalem, jak pod wplywem jej dotyku nabrzmiewaja mu zyly, jak wilgotnieje szparka na szczycie jego meskosci i jak powoli zaczynaja z niej wyciekac geste, przezroczyste soki.

Znów podniecony, dyszacy zadza byczek, siegnal dlonia ku wloskom delikatnie porastajacym jej podbrzusze i znizal sie coraz bardziej ku lechtaczce. Nic chcac mu przeszkadzac, ograniczylem swoje lizanie tylko do dolnej czesci jej krocza, chleptalem soki wyplywajace z szparki i zaglebialem koniuszek jezyka w rowek pupy Krystyny. Jej orgazm byl tuz-tuz, ale wciaz nie nastepowal, a jego zaborcza dlon zagarniala dla siebie coraz wieksze obszary lona mej pieknej zony. Siegal juz do jej szparki rozciagajac ja i gmerajac w niej swoimi tlustymi od jej soków paluchami. Odpowiedziala mu na to przeciaglym jekiem rozkoszy i zwiekszeniem tempa ruchów dloni zacisnietej na fiucie.

Jego reka coraz bardziej ograniczala mi do niej dostep, mietosil i rozciagal jej cipke na wszystkie sposoby, wkladal w nia palce po same nasady, a moja ukochana Krystyna nadziewala sie na nie zmyslowymi ruchami calego ciala, ja zas juz ledwie moglem dosiegnac koniuszkiem jezyka do jej posladków. W koncu czyjas dlon, nie wiem czy jego, czy jej, odepchnela mnie od najslodszej cipki mojej zony, dajac mi do zrozumienia. ze tylko im przeszkadzam. Wolala jego goraca pale niz mój zasliniony jezyk. Mimo, ze nie bylo sie czemu dziwic, to zrobilo mi sie nieco przykro. Moje starania znów nie zostaly docenione przez zone.

– Rogaczu! Liz jak piesek moje stopy opiete ponczoszkami. Masz ssac moje paluszki u stóp, gdy mój cudowny kochanek znów pokryje mnie jak ogier kryjacy swoja klacz – rozkazala mi Krystyna.

Odsunalem sie poslusznie od cipki, pozwalajac Markowi wejsc w nia na moich oczach – rozwarta, ociekajaca sokami i moja slina cipeczke. Moja ukochana Krystyna nawet nie zmienila pozycji, po prostu tam gdzie przed chwila byl mój jezyk, a potem jego palce, teraz byl jego gruby, miesisty chuj. Ja szybko zlapalem w dlon jedna stope zony i zaczalem ja lizac oraz ssac jej paluszki przez podniecajacy material ponczoch. Widzac, ze Krysia jest juz na skraju orgazmu, ogier ruchal ja mocno, szybko i brutalnie.

Nie widzialem, jak wsuwa w nia i wysuwa swoja pale, bo obraz przeslanialy mi jego umiesnione posladki trzesace sie, zwierajace sie i rozwierajace rytmicznie tuz przed moimi oczami. Po glosnych krzykach Krystyny, po napieciu wszystkich miesni jej ciala, gwaltownych ruchach glowa oraz wygieciu stopy zorientowalem sie, ze moja zona znów dochodzi. Mój maly, stojacy fiutek bezsilnie napieral na materie majtek. Nie dane mu bylo zakosztowac slodkiej brzoskwinki mojej ukochanej. Dzis, jak zwykle od wielu miesiecy, piczka mojej zony nalezala do obcego mezczyzny.
Nagle Krystyna zamilkla, a jej palce zacisnely sie kurczowo na plecach wciaz ruchajacego ja gacha. Wyrwala stope z mojej dloni, przywarla do niego calym swym pieknym i zbezczeszczonym (a przez to dla mnie jeszcze piekniejszym) cialem, zaplatajac nózki w ponczochach na biodrach kochanka. Jakby chciala wchlonac chuja tego byczka jeszcze glebiej w cipe i poczuc go calym cialem.

Widzialem, ze kazdy jej miesien, kazdy centymetr kwadratowy skóry napina sie do granic mozliwosci, jakby miala za chwile eksplodowac, rozpasc sie na milion radosnych czastek. Szczytowala. Marek jebal ja krótkimi ruchami. Dobijal w niej chujem do szyjki macicy. A Krystyna szczytowala. 5 raz tego wieczoru. Wiedzialem, ze orgazmy które przezywala w calkowitej ciszy, byly najsilniejsze. Ze bylo jej teraz dobrze.

Po kilkunastu dlugich sekundach opadla z glosnym westchnieniem na kanape, rozplatajac nogi i rozrzucajac rece na boki… Facet kutasem tkwil w niej jeszcze przez chwile dyszac i smiejac sie glupawo, po czym wyjal swój instrument z jej cipki, wstal i bez slowa przesiadl sie na fotel. Jego fiut znów z wolna flaczal. Trudno mi bylo w to uwierzyc, ale chyba znowu mial wytrysk. Choc na pewno nie tak obfity jak poprzednie, bo mimo, iz Krystyna lezala z szeroko rozrzuconymi nogami, nie zauwazylem, jego nasienia wyciekajacego z jej wilgotnego krocza. Marek zapalil papierosa i zapatrzyl sie obojetnie w okno. Moja cudowna zona dochodzila do siebie wciaz ciezko dyszac. Oczy miala przymkniete.

– O kurwa. Ale mi zrobiles dobrze. Niezly z ciebie ogier – powiedziala obdarzajac go milosnym spojrzeniem.
Facet usmiechnal sie wyniosle.
– Ty tez niezle sie prujesz suko – skomplementowal mi zone.
– Musisz czesciej do mnie wpadac. Uwielbiam takie porzadne jebanie. Ciesze sie, ze dzis Cie poznalam.
– Nie ma sprawy. Na drinka i male ruchanko napalonej suczki zawsze chetnie wpadne.
Krysia uniosla sie i siegnela na stojaca na stoliku wode.
– Jak chcesz, to mozesz tez z kolegami. Lubie rzniecie na kilka batów, szczególnie w koncowych miesiacach ciazy bo hormony mi zupelnie szaleja. Moglabym sie pierdolic praktycznie bez przerwy.
Facet wygladal na zdziwionego.

– Mówisz powaznie kurewko?
– Pewnie, a czemu nie? Cipa nie mydlo, nie zmydli sie. Mojej pizdy i seksualnego podniecenia starczy dla wszystkich samców. A zorientowales sie juz chyba, ze spokojnie dam rade obsluzyc kilku facetów w ciagu jednego wieczora. Mnie sie ciagle chce jebac, bez przerwy mam mokre majtki. Hmmm… nawet i teraz moglabym jeszcze wypiac sie dla Ciebie i dac sie pokryc w pozycji na pieska…. Tylko nie chce cie zameczyc juz pierwszego wieczora.
Marek uniósl ze zdziwieniem brwi.

– Tak wiec wpadnij kiedys z jakas wieksza grupa, sprawdzonych znajomych, którzy maja sily na jebanie suki przez cala noc. Przyniescie kilka flaszek, mój mezus zrobi Wam drinki… Moze najpierw dla rozgrzewki obejrzymy jakiegos mojego pornosa, ze mna w roli glównej, a potem ostro sie zabawimy? Co ty na to?
– Sie zobaczy malenka. Rozpuszcze wsród kolegów na moim osiedlu, ze jest tutaj goraca szparka do wyruchania na kilka batów, to chetni pewnie sie znajda.
Poczulem, jak zoladek podchodzi mi do gardla.

– A ty co tu jeszcze siedzisz, zboczencu !? – powiedziala Krysia nagle do mnie. – Przedstawienie skonczone perwersie. Napatrzyles sie rogaczu, jak sie zadowala kobiete? No to teraz marsz do kuchni, pozmywaj szklaneczki po naszych drinkach. I pozegnaj sie z Panami zanim nasi goscie opuszcza nasz goscinny dom… – rozkazal mi zona.

– Aaaa wiesz co… skoro masz dziwko ochote na dalsze ruchanie to ja… ci nie odmówie. Z checia zostane w tym goscinnym domu na noc. Co ty na to Jacek? Wypierdolimy te suczke we dwóch? Macie jutro wolne czy musicie isc do szkoly?
– Ja mam wolne – odpowiedziala przeszczesliwa nauczycielka.
– Ja takze jutro nie mam zadnych egzaminów maturalnych, wiec z checia przenocuje u swojej profesorki. Wezme takie dodatkowe korepetycje u Pani Profesor przed egzaminem z biologii. Czuje, ze na maturze beda pytania z kobiecej anatomii – odrzekl ze smiechem nastolatek, wylaczajac wreszcie nagrywanie w telefonie.

– W takim razie ustalone, „spimy” dzis we trójke w lózku Krystyny. Pani Profesor udzieli nam obu korepetycji z biologii. Ale co z mezem-rogaczem? – zapytal Marek.
– Jak to co? Pozmywa, posprzata i przespi sie na kanapie w salonie. Slyszysz mezu? Dzis juz nie masz prawa wchodzic do… MOJEJ sypialni. Nie chce, abys przeszkadzal Panom gdy beda mnie zaspoka… Ekhem… Znaczy sie, gdy bede im udzielac korepetycji z biologii i anatomii. Jestes zbyt zboczony mezu i musisz isc sie uspokoic, bo wszedzie widzisz seksualny podtekst! Dobranoc ZAZDROSNIKU. I pamietaj… nie masz dzis prawa sie masturbowac, ani nie podsluchuj wiecej pod drzwiami sypialni. Jesli zlamiesz ten zakaz zostaniesz bardzo bolesnie ukarany. Ja tutaj bede Panom udzielac tylko korepetycji i bede ich uczyla biologii… – zapowiedziala moja ukochana zona.

Zalamany wysluchalem wyroku swojej Pani… zabralem po drodze szklanki, wycofalem sie z sypialni i z wciaz stojaca pala zabralem sie za zmywanie. W nocy nie moglem zasnac wyobrazajac sobie co dwóch napalonych samców wyczynia z moja ciezarna malzonka w mojej sypialni… pardon – w JEJ sypialni.

***Opowiadanie znalezione w necie + liczne moje modyfikacje***

Bunlar da hoşunuza gidebilir...

Bir cevap yazın

E-posta hesabınız yayımlanmayacak. Gerekli alanlar * ile işaretlenmişlerdir